Jak aparat mierzy ekspozycję
i czy popełnia błędy

Joanna Bartnik - autorka bloga W Kuchni Wieczorem

Z tego artykułu dowiesz się jak aparat "definiuje" poprawną ekspozycję, jakie problemy z tego mogą wynikać i co możesz z tym zrobić? W pewnych szczególnych warunkach automatyczny lub półautomatyczny dobór parametrów ekspozycji przez aparat generuje obraz, z którego nie jesteśmy zadowoleni. Co ciekawe, w fotografii kulinarnej możemy sie z tym spotkać częściej niż nam się wydaje.

Co "widzi" aparat?

Jeśli żachniecie się na to pytanie i krzykniecie, że nic nie widzi to macie absolutną rację. Aparat nie ma narządu wzroku i nie ma mózgu, który zidentyfikowałby na zdjęciu jabłko na drzewie. Tym samym, kiedy robimy zdjęcie pod słońce, aparat nie wie, że naszym tematem jest jabłko i to ono powinno być optymalnie jasne. Trafniej jest wyobrazić sobie, że aparat czuje. Czuje ilość światła jaka pada na matryce. Czuje, kiedy jest za jasno, a kiedy za ciemno. Pojawiają się więc dwa podstawowe pytania:
1. Jak aparat definiuje ile światła na zdjęciu to ilość optymalna?
2. Gdzie na zdjęciu aparat to światło mierzy? Wszędzie, a może tylko na jakimś jego fragmencie?

Odpowiedź na pierwsze pytanie jest krótka. Aparat przyjmuje, że wszystko co fotografujemy jest szare. Nie czarne, nie białe, a szare i to podejście ma sens, bo w większości sytuacji fotografowana scena składa się zarówno z elementów jasnych, jak i ciemnych więc uśrednienie tego do szarości daje porządany rezultat. Aparat przyjmuje, że razem fotografowane obiekty powinny odbijać 18% światła.

Co więc się dzieje, kiedy mamy biały sernik na tle białej ściany? Żartobliwie możemy wyobrazić sobie, że aparat "myśli" - kurcze, jasno coś, poprawnie będzie jak to coś przede mną będzie odbijać 18% światła, więc tak ustawię parametry ekspozycji, żeby więcej światła do matrycy nie dotarło. Tym sposobem, serwuje nam za ciemną jak na tę scenę odbitkę. Podobnie przy brownie na tle czarnej ściany. Dobierze parametry tak, żeby do matrycy dotarło tyle światła ile odbiłby szary obiekt, czyli prześwietlli naszą ciemną scenę.

Tryby pomiaru światła

Wiemy już ile światła aparat uważa za optymalne naświetlenie. Tylko, że scena jest bogata w obiekty, ma jakieś tło, a aparat sprowadza to do jednej liczby. Dobrze by było, gdybyśmy mogli manipulować tym, w jakiej części kadru aparat mierzy światło. Do pewnego stopnia możemy to zrobić. Poniżej przedstawiam opcje jakie mamy, jeśli chodzi o światłomierz w aparacie.

TRYB MATRYCOWY - Aparat mierzy światło w różnych punktach kadru i na podstawie algorytmów wbudowanych w oprogramownie danego producent wyznacza optymalne parametry ekspozycji. W większości sytuacji ten tryb się sprawdza, natomiast nie jest on zbyt przewidywalny dla użytkownika.

TRYB CENTRALNIE WAŻONY - Aparat mierzy światło w całym kadrze, ale największą wagę nadaje informacji ze środka kadru. Pozwala to w bardziej przewidywalny sposób otrzymywać powtarzalne efekty i w praktyce w większości sytuacji w fotografii kulinarnej są one podobne do tych w trybie matrycowym.

TRYB PUNKTOWY - Aparat mierzy światło tylko w małym procencie kadru (1,5% dla Nikona), najczęściej wokół aktywnego punktu ostrości i na tej podstawie dobiera parametry ekspozycji. Ten tryb jest świetny, kiedy fotografujemy potrawy na bardzo ciemym lub bardzo jasnym tle, ponieważ dobiera ekspozycję do potrawy i tło nie zniekształca parametrów.

Jaki tryb wybierać do fotografii żywności? Jeśli fotografujecie na bardzo jasnym lub ciemny tle polecam tryb punktowy. W przeciwnym wypadku można zostać przy trybie matrycowym. Przynajmniej ja tak robię, ale jeśli macie na ten temat swoje przemyślenia, podzielcie się nimi w komentarzach. Gorąco polecam w ramach pracy domowej wypróbować rezultaty zastosowania poszczególnych trybów do tej samej sceny. Spróbować na białym tle, na bardzo ciemnym tle oraz w najczęściej przez Was fotografowanych warunkach. Poniżej przykład zdjęć na białym tle - od lewej tryb matrycowy, centralnie ważony i punktowy.


Jak jeszcze możemy sobie radzić?

Co oprócz wyboru trybu pomiaru ekspozycji można zrobić, żeby zdjęcia były poprawnie naświetlone od razu po wyjściu z aparatu? Po pierwsze, możecie stosować kompensacje ekspozycji. Sięgnijcie do instrukcji swoich aparatów i znajdźcie rozdział pod tym tytułem. Można ustawić parametr, który zmusza aparat, żeby zawsze ustawiał parametry tak, żeby zdjęcie było jaśniejsze/ciemniejsze od tego co sam by zaproponował. Pamiętać jednak należy, że to co ustawiliśmy do fotografowania jasnych scen może dawać bardzo złe efekty dla scen ciemnych.

Po drugie, możecie po prostu używać trybu manualnego, obserwować podziałkę i samemu dobierać odpowiednie parametry, by zdjęcie raz prześwietlić, a raz niedoświetlić. Obecnie tak pracuję i polecam przełamanie lodów z trybem manualnym właśnie ze względu na całkowitą kontrolą nad ekspozycją. Jeśli raz ustawimy parametry w trybie manualnym poprawnie to potem tylko robimy zdjęcia i o nic się nie martwimy. Oczywiście przy zmianie przysłony należy odpowiednio zmienić czas naświetlania, ale przy fotografii kulinarnej mamy dużo czasu, żeby wszystkie parametry na spokojnie, poprawnie dobrać. To nie reportaż ślubny, gdzie tryb manualny mógłby nas stresować.

Po trzecie, możecie ustawiać ekspozycję na fragmencie sceny, który wygeneruje poprawne parametry, blokować ekspozycję i zmieniać kadr robiąc docelowe zdjęcie na wcześniej ustawionych parametrach. Żeby to zrobić odszukajcie w instrukcji swojego aparatu czy macie taką możliwość, i jaki przycisk należy wcisnąć, żeby to się zadziało. Czasem blokada ekspozycji powiązana jest z blokadą ustawionej ostrości. Można to zmienić w ustawieniach aparatu.

Przy tej okazji warto wspomnieć o szarej karcie, której możecie użyć by ustawić poprawną ekspozycję w trybie manualnym lub w trybie półautmatycznym i zablkować ją. Taka karta przyda się, kiedy nie możecie znaleźć optymalnego fragmentu sceny, który posłuży Wam za próbnik do mierzenia ekspozcyji. Wtedy warto ją mieć pod ręką, ustawić w kadrze i dobrać parametry. Kartę możecie kupić w sklepach fotograficznych, ale szczerze mówiąc z braku laku dowolna szara kartka lub materiał spełni tu też swoją rolę (oczywiście tylko do pewnego stopnia, ale może jest to stopień Wam wystarczający).

Ostatnia deska ratunku

Moim zdaniem, im poprawniej zrobimy zdjęcie od razu, tym mniej zabawy przy obróbce. Do pewnego stopnia ekspozycją możemy manipulować w programach graficznych. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że jeśli w momencie robienia zdjęcia prześwietlimy je lub niedoświetlimy, to w części kadru dostaniemy punkty stuprocentowo czarne lub stuprocentowo białe. Jeśli w tej bieli lub czerni, kryły się szczegóły, które powinny się na zdjęciu znaleźć, utracimy je bezpowrotnie.


Na sam koniec trick w Lightroomie (zdjęcie powyżej). Jeśli macie serię zdjęć i widzicie, że jedne są ciemnniejsca, a inne jaśniejsze i chcecie, żeby miały taką samą ekspozycję, ustawcie jako aktywne zdjęcie z najbardziej poprawnym oświetleniem, następnie zaznaczcie wszystkie pozostałe zdjęcia z serii i wciśnijcie kombinację klawiszy Ctrl+Alt+Shift+M. W ten sposób wywołacie proces ujednolicania ekspozycji na wszystkich fotografiach. Często używam tej funkcji i Wam również polecam - ułatwia życie. I to wszystko... na dziś.