Książki o fotografii kulinarnej,
czyli gdzie szukać wiedzy?

Joanna Bartnik - autorka bloga W Kuchni Wieczorem

Tego artykułu nie mogło zabraknąć na stronie o fotografii kulinarnej. Jest przeznaczony głównie dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z fotografią żywności i szukają literatury, która pozwoli im nauczyć się podstaw. W polskim języku wydano dokładnie 4 książki poruszające tę tematykę. Wszystkie cztery przeczytałam od deski do deski i napiszę Wam czym się różnią oraz co możecie w nich znaleźć.

Książki postanowiłam omawiać w kolejności ich publikaji.

Helene Dujardin "Ujęcia ze smakiem. Kulisy fotografii kulinarnej i stylizacji dań", 2012

KTO
Jako pierwsza ukazała się książka Helene, którą wiele osób zna z bloga Tartelette. Jeśli zdecydujecie się go odwiedzić, zobaczycie jak wyglądały jej początki w roku 2006 i do czego doszła w momencie wydawania swojej książki w roku 2011 (polskie wydanie w 2012). Do publikacji możecie zajrzeć na stronie polskiego wydawcy - o tutaj. Helene zaczynała jako cukiernik, a fotografią kulinarną zajęła się z pasji uwieczniania pięknych potraw. Z upływem lat jej blog był coraz bardziej popularny, a fotografia kulinarna stała się pracą na pełen etat. Jej historia sprawia, że od razu z zaufaniem sięga się po jej książkę.

CO
W książce znajdziecie szeroki przekrój tematów. Uwagę poświęcono i ustawieniom aparatu, i potrzebnemu sprzętowi. Zadbano o przedstawienie podstaw kompozycji i opisanie procesu stylizacji. Nie zabrakło opisu całościowego procesu fotografowania i postprodukcji. Treść przedstawiona jest w sposób uporządkowany, a poziom szczegółowości równy przez całą książkę.

Niewątpliwymi plusami jest jasny, opisowy sposób przedstawiania treści. Czujemy się trochę jakbyśmy siedzieli z Helene przy herbacie, a ona dzieliła się z nami swoim doświadczeniem. Dla początkującego jest to odpowiednia dawka wiedzy, podana w przystępny sposób. Jest to również, w moim przekonaniu, najlepiej zilustrowana książka o tej tematyce. Dzięki temu automatycznie zyskuje na wiarygodności i podnosi motywację do zgłębiania tematu i wdrażania zdobytej wiedzy w życie.

Zastrzeżenia mam do rozdziału na temat fotografii w sztucznym świetle. Nie są to warunki, w których zwyczajowo autorka pracuje i widać, że nie poświęciła im należytej uwagi. Zdjęcia w tym rozdziale pozostawiają wiele do życzenia i odnosi się wrażenie, że przy świetle sztucznym nawet Helene Dujardin tworzy fotograficzne maszkarki, więc wszelka nadzieja przepadła. Szkoda, bo wielu amatorów fotografii kulinarnej w Polsce, szczególnie w sezonie zimowo-jesiennym nie ma możliwości fotografowania przy świetle dziennym, a rzetelne zbadanie tego problemu i pokazanie satysfakcjonującego rozwiązania byłoby cenne. Nie dowiemy się również za dużo o postprodukcji. Autorka starała się nie faworyzować jakiegoś konkretnego programu do edycji kosztem konkretów.

DLA KOGO
Książkę polecam osobom zupełnie zielonym, jeśli chodzi o pracę z różnymi trybami aparatu lub szukającym podstawowej wiedzy z zakresu kompozycji i stylizacja. Jeśli dopiero zaczynasz swoją przygodę z fotografią kulinarną, jest to dobra pozycja do poznania podstaw, które następnie samemu można zgłebiać. Nie przytłacza ilością szczegółów i niuansów, jest raczej prowadzonym spokojnym tempem wykładem z podstaw przedmiotu.

Nicole S. Young "Fotografia kulinarna. Od zdjęcia do arcydziała", 2012

KTO
Autorka następnej pozycji, Nicole S. Young napisała jak do tej pory całkiem sporo książek z różnych dziedzin fotografii. Nie jest specjalistką od fotografii kulinarnej, ma natomiast szeroką wiedzę fotograficzną. Patrząc na jej portfolio odnoszę wrażenie, że fotografią kulinarną jest zainteresowana jedynie w konktekście zdjęć stockowych i traktuje to bardziej jak rzemiosło niż pasję. Na YouTube znajdziecie kilka jej filmików, a fragmenty książki, podobnie jak poprzednio, możecie obejrzeć na stronie polskiego wydawcy.

CO
Jeśli chodzi o główne tematy poruszane w tej publikacji to są one identyczne jak w książce Dujardin, natomiast akcenty są rozłożone inaczej. Znajdziemy tu trochę więcej konkretów na temat różnic między poszczególnymi sprzętami, możemy poznać kilka konkretnych tricków i sztuczek, i dowiemy się zdecydowanie więcej o pracy z programami do edycji zdjęć. Poziom szczegółowości tej książki wydaje mi się większy, ale czy jest to zaleta, zależy to od odbiorcy.

Do plusów zdecydowanie zaliczam propozycje ćwiczeń pod koniec każdego z rozdziałów, które pomagają w praktyce sprawdzić przedstawiane w niej informacje. To czego nie znajdziemy u Helene, a tutaj jest, to wspomniane wyżej materiały na temat obróbki, które mogą przydać się osobom, które do tej pory nie korygowały zdjęć. Na końcu znajdziemy też zbiory zdjęć z całego procesu tworzenia końcowej fotografii, co zawsze jest cenne dla osób, które chciałyby podejrzeć backstage pracy innych fotografów. Jeśli jesteśmy dociekliwi i bardziej niż inspiracji potrzebujemy konkretnych rad, które sami wykorzystamy zgodnie z naszym stylem, to jest to całkiem dobra alternatywa dla wspomnianych wyżej "Ujęć ze smakiem".

Czy są jakieś wady? Osobiście, choć książkę miałam od dawna, długo nie mogłam przekonać się do przeczytania jej od deski do deski, bo zniechęcała mnie estetyka prezentowanych tam fotografii. Choć wydana w tym samym roku, co książka Dujardin, przedstawia fotografie, które kojarzą mi się z latami 90tymi. Jeśli przebijemy się przez tą awersję, to sama treść książki jest na niezłym poziomie, ale bardziej dla kogoś, kto umie przekazane tam informacje wykorzystać dla własnych celów. Poziom szczegółowości niektórych kwestii, jak na przykład ustawień oświetlenia, może wydawać się dla niektórych za duży jak na pierwszy kontakt z fotografią kulinarną, ale dla bardziej zdeterminowanych amatorów może być przydatny. W rozdziale o obróbce autorka pokazuje pracę z Adobe Camera Raw i Photoshopem. Żałuję, że w ogóle nie używa Lightrooma.

DLA KOGO
Dla początkujących fotografów, ale takich, którzy zamiast inspirujących zdjęć szukają konkretnych technicznych porad i ćwiczeń. Jeśli chcesz sprzedawać swoje zdjęcia na stockach ta pozycja może się przydać. Nie znajdziesz tu lifestylowych fotografii, tematem jest tu potrawa. Raczej odpowiada jak zrobić poprawne zdjęcie niż jak zrobić wybitne zdjęcie, ale zawiera dużo konkretów i wskazówek, które przydadzą się i przy planach bardziej ambitnych artystycznie.

Matt Armendariz "Fotografia Kulinarna dla blogerów", 2013

KTO
Autor "Fotografii kulinarnej dla blogerów", Matt Armendariz pracował w branży spożywczej i miał doświadczenie brania udziału w kulinarnych sesjach zdjęciowych, aż w końcu sam zapragnął stanąć za aparatem i założył blog Matt Bites. Zajmuje się blogowaniem, ilustrowaniem książek kucharskich, zdjęciami lifestylowymi i może pochwalić się naprawdę smakowitym i ze smakiem zrobionym portfolio. Trochę taki męski odpowiednik Helene Dujardin. Tutaj możecie zajrzeć do jego książki.

CO
Zawartość tematyczna książki jest pozornie podobna do dwóch poprzednich. Nie znajdziemy tu jednak nic o postprodukcji, pojawiają się za to tematy, których brak u poprzedniczek - kilka słów o fotografowaniu w restauracjach i kilka uwag o trudnych do sfotografowania potrawach. "Kilka słów, kilka uwag" jest kluczowe w tym opise, bo książka sprawia wrażenie bryku dla blogerów z dziedziny fotografii. Nie ma tu, na przykład, porządnego rozdziału o ekspozycji, a jedynie poruszony jest temat głębi ostrości.

Pozwólcie, że tym razem zacznę od wad książki, ponieważ spodziewałam się po Armendarizie znacznie więcej. Książka jest nierówna, a niektóre rozdziały sprowadzają się do kilku stron z samymi zdjęciami (1 zdjęcie na stronę) i bez większej treści. Drzewa ginęły na darmo! Do tego, materiał wydaję się czasami przygotowywany bardzo niechlujnie. Porównywane są, na przykład, pod kątem oświetlenia zdjęcia z różnym balansem bieli (a nie chodziło tu o różną temperaturę barwową) i ekspozycją, i musimy wierzyć autorowi na słowo, że po korekcie tych parametrów zdjęcie ze światłem sztucznym z sufitu i tak byłoby gorsze od swojego odpowiednika sfotografowanego w świetle dziennym. Drażnią rady w stylu "ćwicz, a na pewno Ci się uda", kiedy szukamy konkretnych wskazówek na poprawę naszego warsztatu. Męczące są też opisy ustawień parametrów aparatu w tekście, a nie przy zdjęciach.

Jednak (!!) można na sprawę spojrzeć trochę inaczej i zastanowić się czy nie ma czasem grupy odbiorców, dla których ta książka będzie odpowiednia. Zamieńmy więc minusy w plusy. Armendariz podchodzi do fotografii kulinarnej na luzie i podkreśla, że dobre zdjęcie można zrobić każdym sprzętem, a dobre oznacza takie, żeby podobało się blogerowi i jego odbiorcom. Pojawiają się więc tu informacje o aplikacjach typu Instagram czy Hipstamatic i podkreślana jest rola zdjęcia jako części bloga, a nie sztuki samej w sobie. Jak wspominałam wyżej, jest też kilka interesujących rozdziałów typowo dla blogerów, jak ten o robieniu zdjęć w restauracji. Podobał mi się też rozdział o sztucznym oświetleniu, który pokazuje jak w domowych warunkach można uzyskać całkiem przyzwoite efekty. To chyba najbardziej przekonujące przedstawienie tematu w dotychczas omawianych książkach.

DLA KOGO
Książkę poleciłabym blogerom, którzy zdjęcia traktują tylko jako część swojego bloga i nie mają ochoty za bardzo wgryzać się w meandry fotografii. Jeśli szukasz kilku prostych tricków, wskazówek, dróg na skróty, ta książka jest ściągawką, której możesz użyć. Dobra dla osób podchodzących do fotografii blogowej na luzie i z pewną dawką wyrozumiałością.

Teri Campbell "Fotografia żywności od kuchni", 2013

KTO
Tym razem swoim doświadczeniem dzieli się Teri Campbell, czyli fotograf żywności z 25-letnim stażem. Zajmuje się głównie fotografią reklamową, która zdecydowanie różni się od tego, co zostało przedstawione w poprzednich książkach.

CO
W tej książce nie znajdziecie podstaw fotografii, ani rozdziałów na temat jej podstawowych obszarów czy etapów. Ta książka jest zbiorem konkretnych wyzwań fotograficznych, przed którymi stawiano autora w ramach jego pracy zawodowej i opisem jak sobie z nimi radził. Znajdziemy tu opis sesji fotograficznej lodów, albo szklanki mleka, która miała zamienić się w serce na kartonowym opakowaniu. Tak też jest książka podzielona, kolejne rodziały to kolejne case study.

Jakie są plusy zapoznania się z tą lekturą? Na pewno zyskamy wgląd w komercyjnie przygotowywane sesje reklamowe, ale niestety nie w polskie realia. Osoby zainteresowane fotografią produktową będą mogły prześledzić etapy pracy z żywnością, a następnie z obrazem, które finalnie zamieniają się w obraz z opakowania lub billboardu. Każdy może też poznać różne tricki stylistów opisane w tej książce, które mogą znaleźć zastosowanie także w innych rodzajach fotografii kulinarnej. Przy każdej sesji pokazane jest też ustawienie oświetlenia i jego modyfikatorów. Może to zainspirować do samodzielnych eksperymentów.

Ciężko pisać o minusach, ponieważ ta książka kierowana jest do specyficznego grona odbiorców, czyli do fotografów produktowych z obszaru fotografii żywności. Dla pozostałych nieprzydatne może być skupianie się na postprodukcji i traktowanie zdjęcia jedynie jako elementu całego procesu twórczego, a nie jego cel. Tutaj celem jest plakat, ulotka, czy opakowanie. Estetyka tych zdjęć jest też trochę przestarzała, ale wciąż świetnie się ona sprawdza w reklamie i dlatego nie można tego nazwać wadą tej książki. Przed kupnem trzeba po prostu odpowiedzieć sobie na pytanie czy w ogóle interesuje nas poznawanie przebiegu komercyjnej sesji fotograficznej kurczaków z KFC.

DLA KOGO
Dla osób zainteresowanych fotografią produktową i reklamową. Dla pasjonatów fotografii, którzy lubią poszerzać swoje horyznoty. Dla tych, którzy lubią reklamową estetykę. Zdecydowanie nie dla osób początkujących, które mogą mieć problem ze skorzystania z przekazanej tam więdzy, jeśli nie mają wiedzy na temat podstaw fotografii i obsługi swojego aparatu.

Z wymienionych książek najmniej do tematu fotografii wnosi książka Matta Armendariza (no może oprócz sztucznego oświetlenie). Jednak i ona ma swoich odbiorców, czyli blogerów, którzy bez za dużego wysiłku, chcieliby odrobinę poprawić swój warsztat. Osoby szukające usystematyzowanych podstaw powinny zainteresować się książką Helene Dujardin, która świetnie wprowadza w świat fotografii kulinarnej. Nicole S. Young systematyzuje więdzę, proponuje sprawdzanie swoich umięjętności w praktyce i podkreśla wagę obróbki. Teri Campbell, natomiast, dzieli się swoimi doświadczeniami z sesji produktowych i pokazuje jak wygląda świat fotografii kulinarnej w służbie reklamy. Książki te świetnie pokazują jak zróźnicowany jest obszar fotografii jedzenia: Armanderiz - blogi, Dujardin - ksiązki kucharskie i magazyny, Young - zdjęcia stockowe, Campbell - fotografia produktowa. Jeśli pominęłam jakąś pozycję, którą znacie, dajcie znak w komentarzach. Na pewno się z nią zapoznam.