Co każdy fotograf kulinarny musi wiedzieć o obiektywach?

Joanna Bartnik - autorka bloga W Kuchni Wieczorem

Zabierając się do napisania tego artykułu pojawiły się w mojej głowie obawy na ile drobiazgowo i precyzyjnie pisać o właściwościach obiektywów. Choć są to układy optyczne, o których najtrafniej byłoby pisać w języku fizyki, postanowiłam nie zajmować się ich budową i poświęcić precyzję na rzecz łatwiejszego zrozumienia tematu. Chcę w sposób uproszczony przedstawić podstawowe pojęcia i to, jak dane parametry wpływają na efekt końcowy, czyli odbitkę. Zakładam, że czytelnikom bardziej przyda się lista godnych uwagi problemów, a dociekliwi mogą zgłebiać każdy z nich na własną rękę.

OGNISKOWA

Ogniskowa, czasem nazywana długością obiektywu, to odległość między ogniskiem, a punktem głównym układu optycznego wyrażana w milimetrach. Tyle fizyka i optyka. W praktyce, to ta właściwość obiektywu, która kryje się za dopiskiem 35mm, 50mm, 18-55mm.

Możemy mówić o 2 głównych podziałach obiektywów, na podstawie ogniskowej. Pierwszy podział to ten na obiektywy stałoogniskowe (35mm, 50mm, 85mm, 400mm) i zmiennoogniskowe (18-55mm, 70-300mm). Te ostatnie to po prostu tzw. zoomy. Drugi podział zależy od samej wartości ogniskowej. Wyróżniamy obiektywy szerokokątne (mała wartość ogniskowej: 18mm, 35mm), standardowe i teleobiektywy (duża wartość ogniskowej: 300mm, 400mm). Najprościej można powiedzieć, że im większa ogniskowa tym mniejszy kąt widzenia. Stojąc w tym samym miejscu i zmieniając wartość ogniskowej na coraz większą, będziemy fotografować coraz mniejszy kawałek sceny, którą mamy przed obiektywem. Spójrz na zdjęcia.


Jaką ogniskową wybierać więc do fotografowania żywności? Żeby odpowiedzieć na to pytanie trzeba mieć świadomość pewnych zależności.

1. Wiedząc już o tym, że im dłuższa ogniskowa tym mniejszy kąt widzenia, odpadają teleobiektywy. Fotografując w domu nie ma miejsca, żeby odsunąć się 10 metrów od stołu z jedzeniem, żeby uchwycić całą kompozycję. Nawet fotografując w dużym studio, takie odsuwanie się nie ma większego sensu. Najczęściej maksymalna ogniskowa używana do fotografii kulinarnej to 105mm.

2. Trzeba wiedzieć, że im dłuższa ogniskowa tym mniejsza głębia ostrości, czyli tym większe rozmycie tła. Z tego powodu ogniskowe krótkie, poniżej 35mm mogą nie dać oczekiwanego rozmycia. Są jednak sytuacje, w których się przydają. Na przykład, kiedy fotografujesz stół z góry, robisz fotografie typu flat lay. Ich szeroki kąt i duża głębia ostrości są w takim przypadku zaletą. Dłuższe ogniskowe mogą okazać się w takich sytuacjach za wąskie.

3. Im bardziej ogniskowa odbiega od wartości "normalnych" 50-85mm tym większe zniekształcenia obrazu. O zniekształceniach będę pisać niżej, ale już tu sygnalizuję, że kupując obiektyw bardzo wąski lub szeroki pionowe butelki będą nam się coraz bardziej wyginać.

4. Obiektywy zmiennoogniskowe o jasności porównywalnej do stałoogniskowych po prostu nie są produkowane. Obiektywy zmiennoogniskowe najczęściej zaczynają się od f/2.8, podczas gdy stałoogniskowe dostępne są z jasnością 1.8, 1.4, czasem 1.2 i są przy tym tańsze. O jasności będę pisać poniżej przy przysłonie, ale tutaj warto wiedzieć, że im jaśniejszy obiektyw tym lepiej dla fotografii kulinarnej.



PRZYSŁONA

O przysłonie pisałam już przy okazji artykułu o tym jak aparat mierzy ekspozycję. Przysłona determinuje, ile światła przez obiektyw dotrze do matrycy. Im niższa wartość przysłony tym więcej światła. Obiektyw z wartością f/1.4 wpuści więcej światła niż obiektyw z f/1.8.

Jakie to ma znaczenie? Przede wszystkim, wpływa to na 2 pozostałe parametry ekspozycji. Więcej światła to krótszy czas naświatlania i mniejsze ISO. Mniejszy czas naświetlania pozwoli nam na fotografowanie z ręki bez statywu (oczywiście, nie w każdych warunkach oświetleniowych, ale jednak). Mniejsze ISO to mniej szumów na zdjęciu, czyli lepsza jakość zdjęcia. To właśnie wpływ dużego otworu przysłony na ISO i czas naświetlania sprawia, że o jasnych obiektywach mówi się, że są lepsze. Nie traktujcie niskich wartości przysłony jak bożka, którego trzeba czcić dla zasady :)

Jest jeszcze jedna właściwość przysłony, często pożądana przez amatorów fotografii. Przysłona, tak jak ogniskowa, wpływa na głębię ostrości. Im niższa wartość przysłony tym mniejsza głębia ostrości. Obiektywem zmiennoogniskowym 18-55mm z f/3.5 nigdy nie uzyskamy takiego rozmycia jak stałoogniskowym 50mm z f/1.4.

O ile poprawność ekspozycji nawet przy kiepskich warunkach oświetleniowych możemy zrównoważyć statywem i długim czasem naświetlania, to wpływ przysłony na głębię ostrości jest nie do przecenienia. Właśnie z tego powodu w fotografii kulinarnej najczęściej używane są obiektywy stałooogniskowe z przysłonami mniejszymi niż f/2. Na poniższych zdjęciach widzicie różnicę w głębi ostrości między obiektywem stałoogniskowym 35mm f/1.8, a obiektywem 18-105mm, który ustawiłam na 35mm i minimalną wartość przysłony f/4.5.




ZNIEKSZTAŁCENIA

Najbardziej dotkliwe dla fotografów kulinarnych zniekształcenie jakim charakteryzują się obiektywy to dystorsja. Polega ona na wybrzuszeniu lub wklęśnięciu obrazu. W przypadku obiektywów o krótkich ogniskowych mamy do czynienia z dystorsją beczkową (wybrzuszenie), w przypadku teleobiektywów - z dystorsją poduszkową (wklęśnięcie). W fotografii kulinarnej, gdzie fotografujemy pionowe butelki lub jako tła używamy desek takie zniekształcenia bywają wyjątkowo uciążliwe. Warto przyjrzeć się testom obiektywu, który planujemy kupić i zobaczyć jak duży jest to problem.

Kolejnym zniekształceniem jest winietowanie, czyli mniej światła w kątach kadru. Dla jednych jest to wada, dla innych zaleta. Zdjęcia z winietą wydają się nabierać głębi i zyskują trochę retro wyglądu. Osobiście lubię winiety, ale są sytuacje, w których są przeszkodą. Na przykład, kiedy chcemy zrobić ładne zdjęcie stołu z góry i zależy nam na równomiernym rozkładzie światła. Winiata sprzyja kompozycji zamkniętej, ale w kompozycji otwartej często przeszkadza.

Inne zniekształcenia, które występują w obiektywach, ale nie są już tak kluczowe w przypadku fotografii kulinarnej to:
- aberracji chromatycznej - zjawisko ogniskowania promieni światła o różnej długości, czyli kolorze, w różnych punktach. Kiedy różne kolory nie spotykają sie w jednym miejscu, wtedy widać jakby tęczę wokół krawędzi, co sprawia wrażenie braku ostrości.
- koma - na brzegach kadru punkty świetlne nie wyglądają jak okrągły punkt, ale jak przecinek lub ostry nawias ">".

Warto pamiętać, ze większość zniekształceń można korygować w programach do obróbki zdjęć. Lightroom, na przykład, automatycznie wykrywa używany obiektyw i proponuje zmianę ustawień. Nie należy jednak myśleć, że obróbka nadrobi sporą dystorsję z przypadku obiektywów o bardzo długich lub krótkich ogniskowych. Lepiej wybrać obiektyw z głową niż liczyć na swoje zdolności mistrza photoshopa :)

Poniżej widzicie zdjęcie zrobione obiektywem 85mm (pierwsze od lewej) oraz 2 zdjęcia zrobionej obiektywem 35mm. Zdjęcie po prawej stronie poprawiłam w Lightroomie automatyczną funkcją korekty zniekształceń obiektywu. Jak widać po odchyleniach kieliszków, nawet korekta nie pomogła w przypadku obiektywu szerokokątnego. Spójrzcie też na beczkowaty kształt samego kubka. W mojej ocenie fotografia obiektywem 85mm przedstawia obiekty w bardziej naturalny sposób.




MAKRO

Nie sposób nie wspomnieć o obiektywach makro, które w fotografii kulinarnej sprawdzają się świetnie. Chciałabym zwrócić Wam uwagę na kilka parametrów, które wyróżniają te obiektywy w porównaniu z innymi.

Wyżej straszyłam Was dystorsją, pojawiającą się np. w przypadku obiektywów szerokokątnych. Ogromnym plusem szkieł makro jest to, że ze względu na swoje przeznaczenie, są skonstruowane tak, by była ona jak najmniejsza. Polecam Wam stronę Optyczne.pl, gdzie przeprowadzane są testy poszczególnych obiektywów. Moim pierwszym obiektywem stałoogniskowym był Nikkor AF-S DX 35mm f/1.8, którego dystorsję Optyczne.pl oceniło na -1.94% i zilustrowało pięknym zdjęciem beczkowatej kratki. Widząc to zniekształcenie na własnych zdjęciach, dostawałam szału. Postanowiłam zainwestować w inny obiektyw, tym razem 40mm makro. Ogniskowa niewiele większa, ale ze względu na jego przeznaczenie dystorsja na poziomie jedynie 0.16% (tutaj test). Różnica była ogromna, in plus dla obiektywu makro. Zobaczcie poniżej. Należy zwrócić uwagę na prawą część zdjęcia przy krawędzi.



Drugi istotny parametr to minimalna odległość ostrzenia. Co do zasady, im dłuższa ogniskowa tym większą odległość musicie zachować od obiektu, by móc złapać na nim ostrość. Jeśli jednak porównacie obiektyw makro i normalny o tej samej ogniskowej, to zobaczycie, że obiektyw makro pozwala Wam prawie wsadzić szkło w tort, a i tak złapie ostrość. To właśnie dlatego, że obiektywy makro mają mniejszą minimalną odległość ostrzenia. Pamiętajcie też, że podawana odległość to, najczęściej, nie odległość od przedniej soczewki, tylko od płaszczyzny ogniskowej. To znaczy, że odległość od zewnętrznej części obiektywu, od której możecie ostrzyć jest jeszcze mniejsza.

Skala odwzorowania związana jest z minimalną odległością ostrzenia. Jeśli zbliżymy obiektyw do fotografowanego przedmiotu na minimalną odległość zdjęciową to, w przypadku szkieł makro ze skalą odwzorowania 1:1, wielkość tego przedmiotu na matrycy będzie taka sama jak w rzeczywistości. Standardowe obiektywy mają mniejszą skale odwzorowania, np. 1:4, co oznacza, że obraz padający na matrycę jest 4-krotnie mniejszy.

Co to znaczy w praktyce? Jest to równoznaczne z tym, że kadr zdjęć makro jest o wiele węższy niż ten robiony obiektywami standardowymi. Celowo piszę o wąskim kadrze, a nie kącie widzenia obiektywu, bo te mogą być takie same. To możliwość zbliżenia obiektywu makro do fotografowanej sceny ma znaczenie. Z jednej strony, można pomyśleć, że przy dzisiejszych możliwościach kadrowania w programach do obróbki nie ma czym się ekscytować. Z drugiej strony jednak, pamiętajmy, że taki wycięty kadr ma mniej szczegółów i mniejszą rozdzielczość niż ten zrobiony od razu poprawnie na całej matrycy. Poniższe zdjęcia zostały zrobione przy minimalność odległości ostrzenia obiektywami (od lewej) 85mm, 35mm, 40mm Makro.




BOKEH

Bokeh to jakość obrazu, który znajduje się poza polem ostrości, czyli to słynne, porządane przez wielu rozmycie tła. Wiemy już, że jest ono tym większe im większy otwór przysłony (mała wartość mianownika f/1.4, f/1.8) oraz im dłuższa ogniskowa. Z tego względu użytkownicy Canona tak chętnie sięgają po obiektyw macro 105mm f/2.8. Wydaje się, że przysłona mogłaby być mniejsza, ale zwróćcie uwagę jak blisko można podejść do fotografowanego obiektu. Niska przysłona, długa ogniskowa i mała odległość to gwarancja bardzo małej głębi ostrości.

Często porządanym efektem są okrągłe rozmazane światełka w tle. Warto wiedzieć, że będą one okrągłe tylko wtedy, kiedy przysłonę otworzymy maksymalnie. W przeciwnym razie otrzymamy mniej lub bardziej rozmazane wielokąty. Spójrzcie sami na zdjęcia poniżej. Po lewej pełne otwarcie przysłony na 1.8, po prawej na 2.8. Zastanawiacie się pewnie, czemu te plamy światła są owalne zamiast okrągłych i się "rozjeżdżają" - to zniekształcenia obiektywu, które pominęłam wcześniej - aberracja sferyczna i astygmatyzm.




OGNISKOWA A PERSPEKTYWA

Na koniec chciałabym sprostować pewien bardzo popularny mit, że perspektywa zmieniała się wraz ze zmianą długości ogniskowej. Poniżej przedstawiam Wam 2 kadry. Aparat stał w tym samym miejscu, zmieniałam tylko obiektyw. Jak widać po zawężeniu w programie graficznym kadru zdjęcia robionego krótką ogniskową, ułożenie obiektów sceny względem siebie się nie zmieniło.



Co innego, jeżeli za pomocą dwóch różnych obiektywów chcemy uzyskać ten sam kadr i zaczniemy przybliżać się lub oddalać z aparatem, by tak się stało. Wtedy faktycznie zmienia się perspektywa i proporcje obiektów. Perspektywa się zmienia..., bo zmieniliśmy perspektywę aparatu. Ogniskowa "wymusiła" to na nas, "każąc nam" się przesunąć, by objąć kadrem to samo, co przy szerszym obiektywie, ale sama długość obiektywu nie zniekształca obrazu.



Prawdą jest więc jedynie, że chcąc uzyskać ten sam kadr przy użyciu obiektywów o różnych ogniskowych, zmieni się perspektywa. Dłuższa ogniskowa "zmusza nas" do stanięcia dalej przez co fotografowane obiekty wydają się być bliżej siebie. Krótsza ogniskowa za to sprawia, że obiekty bliżej obiektywu stają się większe, a te dalej mniejsze.

Moje ulubione obiektywy do fotografii kulinarnej to 50mm, 40mm makro i 85mm. Jak to wygląda u Was? Czym fotografujecie najchętniej? Jest okazja, żeby sprawdzić jakie parametry ma używany przez Was obiektyw. Ciekawa też jestem czy znaleźliście w tym tekście odpowiedzi na nurtujące Was pytania? Czy coś Was szczególnie zaciekawiło? Czekam na Wasze komentarze.




Zobacz inne artykuły



Czy aparat ma znaczenie?

Na jednym z forów blogerka kulinarna poprosiła innych blogerów o podzielenie się informacją jakimi aparatami robią swoje zdjęcia. W odpowiedzi ...